Mural przedstawiający wieżowec Varso i Pałac Kultury umieszczone na Górnym Manhattanie. Budowany w sąsiedniej do malowidła działce Varso ma być najwyższym budynkiem Unii Europejskiej.

ULICA KROKODYLI

Mówiliśmy o imitatywnym i iluzorycznym charakterze tej dzielnicy, ale słowa te mają zbyt ostateczne i stanowcze znaczenie, by określić połowiczny i niezdecydowany charakter jej rzeczywistości.

Język nasz nie posiada określeń, które by dozowały niejako stopień realności, definiowały jej gęstość. Powiedzmy bez ogródek: fatalnością tej dzielnicy jest, że nic w niej nie dochodzi do skutku, nic nie dobiega do swego defnitivum, wszystkie ruchy rozpoczęte zawisają w powietrzu, wszystkie gesty wyczerpują się przedwcześnie i nie mogą przekroczyć pewnego martwego punktu. Mogliśmy już zauważyć wielką bujność i rozrzutność — w intencjach, w projektach i antycypacjach, która cechuje tę dzielnicę. Cała ona nie jest niczym innym, jak fermentacją pragnień przedwcześnie wybujałą i dlatego bezsilną i pustą. (…) Nigdzie, jak tu, nie czujemy się tak zagrożeni możliwościami, wstrząśnięci bliskością spełnienia, pobladli i bezwładni rozkosznym struchleniem ziszczenia. Lecz na tym się też kończy. Przekroczywszy pewien punkt napięcia, przypływ zatrzymuje się i cofa, atmosfera gaśnie i przekwita, możliwości więdną i rozpadają się w nicość, oszalałe, szare macki ekscytacji rozsypują się w popiół.

 

Bruno Schulz, Sklepy cynamonowe

 

 

Gwałtownie rodzące się w Europie Wschodniej nowe zjawiska przełomu lat 80. i 90. wymagały wypracowania nowych zachowań, których wzorce poszukiwane były pośród doświadczonych w kapitalistycznym trwaniu krajów Zachodu. Wzory te zasiedlają rzeczywistość zewnętrzną jak i wyobrażenia, potrzeby i aspiracje Polaków.

Dużą część informacji o tym czym jest normalność w świecie kapitalizmu przekazuje wschodnim Europejczykom kultura wizualna, uzupełniana o co raz nowsze technologie jej upowszechniania. Ówcześnie konsumowana w powszechnym przekonaniu, że jej przyswojenie pozwoli zrównać się z krajami rozwiniętymi. Wyjątkową uwagą w procesie budowania nowego systemu darzone były wzorce amerykańskie, co pozwala mniemać, że dla wielu spodziewających się lepszego jutra Polaków wczesnego kapitalizmu meta pogoni za Zachodem znajdowała się nie w Londynie lub Paryżu, lecz w Nowym Jorku. To wyobrażenie znajduje interesujące odbicia w Polskich realiach.

Serial Wow, 1993. Rolę miasteczka Laurentine pełnią Duszniki-Zdrój.

 

 

Na początku lat 90. pojawiały się w Polsce Manhattany, jak nazywano mniej lub bardziej oficjalnie bazary w wielu miastach. Po części z nich nazwy odziedziczyły centra handlowe zastępujące targowiska na dalszym etapie rozwoju systemu. Można traktować to jako przykład drogi jaką rozmaite wyobrażenia początku lat 90. przechodzą w zmienionej wersji do trwania we współczesnych realiach.

Współcześni polscy badacze do analizy polskości odnoszą termin „mimikry” z obszaru teorii postkolonialnych. Służy on do ujęcia relacji między kolonizatorem i kolonizowanym co „dla kolonizowanego jest próbą osiągnięcia autentyczności poprzez udawanie kogoś innego” (Jan Sowa), jednocześnie kluczowym założeniem mimikry jest niemożliwość stania się naśladowanym obiektem w pełni. Nadzieje wczesnego kapitalizmu zostały zweryfikowane, jednak zaszczepione w fazie formacyjnej obrazy nie przestają nawiedzać Polaków.

Manhattan, Poznań

2017 – w trakcie

© Baltazar Fajto 2018